
Clematisy to kolejne z roślin zaraz po drzewach i krzewach, które należy przycinać na przełomie lutego i marca.
Odmiany należące do grupy clematisów wielkokwiatowych są przycinane na odpowiednią wysokość w zależności od wieku rośliny. W zaleceniach jest podawane, że młode sadzonki w pierwszym roku po posadzeniu tniemy na wysokości ok. 50 -70 cm. W drugim roku tniemy wyżej – mniej więcej na wysokości metra. W trzecim roku i latach kolejnych przycinamy je nawet na 150 cm. Cięcie w przypadku powojników wielkokwiatowych jest bardzo ważne. Zasadnicze znaczenie ma ono dla ich prawidłowego rozrastania się. Powoduje szybszy przyrost rośliny a co za tym idzie prawidłowy rozwój sytemu korzeniowego. Ma to również wpływ na kwitnienie. Rośliny regularnie pielęgnowane kwitną zdecydowanie obficiej i większymi kwiatami, a i one utrzymują się na roślinie dłużej. Robiłam u siebie różne eksperymenty w zależności od potrzeby, jeśli np. z jakiegoś powodu musiałam ciąć nisko, zdażało się że nie jeden egzemplarz nie przeżył takich ekscesów. Stąd też moja przestroga dotycząca powojników – czytajmy i zostawiajmy sobie etykietę producencką z nazwą okazu, gdyż tam są zawarte wszystkie niezbędne informacje dotyczące pielęgnacji tych pnączy także dotyczace przycinania.
W moim ogrodzie mam kilku przedstawicieli tej grupy clematisów. Należą do nich odmiany takie jak „Multi Blue”, „Hania”, „Hoshi no Flamenco”, „Jerzy Popiełuszko”, „Jan Paweł II”, „Maria Skłodowska Curie”, „My darling”, „Hot kisses”‚, „Innocent Blush”, „Hot Love”, „Blue Light”, „Shin- shingyoku”, „Warszawska Nike”, „Jan III Sobieski” czy „Taiga”. Wszystkie wymienione przeze mnie odmiany należą do grupy clematisów wielkokwiatowych wcześnie lub późno kwitnących. Jedne są już starsze inne zaś wsadzone w zeszłym sezonie. W każdym przypadku regularne cięcie powojników jest bardzo ważne i pozwala je prowadzić po podporach w odpowiednim ładzie i porządku.
Oprócz cięcia podstawowego na odpowiedniej wysokości, dobrze jest pooczyszczać roślinę z zaschniętych liści i pozostałości po kwiatostanach. Kolejną ważną rzeczą przy wiosennej pielęgnacji jest wycięcie pędów chorych i martwych. Przy tych ostatnich musimy bardzo dokładnie sprawdzać czy pęd napewno jest suchy od dołu po samą górę, gdyż niektóre z nich wydają się być martwe a u góry potem okazuje, że tak nie jest. Sprawdzajmy dokładnie każdy pęd. Aby zapewnić idealne warunki dla powojników i zniwelować do minimum możliwość pojawiania sie chorób grzybowych dobrze jest obcinać tzw. ogonki czepne za pomocą, których clematisy chwytają sie podpór. Wszystkie te zabiegi cięcia dobrze jest wykonywać jak najbliżej pędu głównego i okolic pierwszych silnych pąków, które o tej porze roku powoli się wybudzają.
Nie boimy się cięcia – to jest dla dobra rośliny. Ktoś zapyta – jest wcześnie? jeszcze będzie przymrozek? co będzie z pąkami jak je odsłonimy?. Spokojnie roślina sobie poradzi. Zwykłe przymrozki nie powinny jej zaszkodzić a jedynie nieco zastopować jej wzrost. Tylko duże mrozy mogą tu trochę napsocić, ale w najgorszym wypadku będziemy skracać nasze powojniki pąk czy dwa niżej.
Nieco inaczej sytuacja wygląda z powojnikami kwitnącymi bardzo wcześnie (w kwietniu). Tutaj doskonałym przykładem jest powojnik „Golden Dream” oraz „Stolwijk Gold” pochodzące z grupy Atragene.

Ten rodzaj clematisów nie wymaga cięcia, a już napewno nie teraz wiosną. Jeśli jest taka potrzeba, robimy to dopiero po kwitnieniu i tylko na tyle na ile roślina nam przeszkadza. Ja cięcie musiałam wykonać w tym roku już teraz, gdyż roślina przewiesiła się zasłaniając ogromną część samej siebie i dodatkowo zaczęła wchodzić na inne clematisy, zaslaniając im słonce i niepozwalając im rosnąć. Wykonałam cięcie teraz ale liczę się z tym, że będę miała mniej kwiatów albo nie będzie ich wcale. Nie zmienia to jednak faktu że nie jest wskazane przeprowadzać cięcia na powojnikach z grupy atragene teraz. Jeśli nie musicie, wstrzymajcie się. Ja po kwitnieniu będę ciąć go ponownie bo nadal jest zbyt duży a eksperymenty w ogrodzie to moja specjalność.



Inaczej sprawa wygląda przy powojnikach z grupy viticella tzw. powojników włoskich. Są to silnie rosnące pnącza, dlatego u nich cięcie wykonujemy nisko ok 20-50 cm od ziemi. Tą samą czynność powtarzamy systematycznie w kolejnych latach na tej samej wysokości. U mnie tą grupę reprezentują powojniki „Prices Charles” i „Comtesse Bouchand”. Jednak muszę przyznać, że z nimi mam najmniej doświadczenia a warunki do wzrostu mają dość ekstremalne. Trudnością w ich hodowli jest to że rosną w donicach i mają za zadanie delikatnie osłaniać zejście z balkonu. Jednak i to nie wszystko … Mam świadomość, że rosną w zacienionym miejscu (ściana południowa ale pod 50-letnimi świerkami), do tego wietrznym i ich przyrosty nie są i nie będą w tym miejscu optymalne. Zrobiłam to z premedytacją. Po dwóch latach stwierdzam, że miejsce jest dla nich łaskawe i całkiem nieźle sobie tam radzą. Cięcie będzie radykalne i liczę na obfite kwitnienie obu odmian.

Clematis bylinowy siewka przed cięciem 
Po cięciu 
Hakuree po cięciu 
Hakuree 
Hanajima
W części nasłonecznionej ogrodu rosną także clematisy bylinowe. Pokładają się nisko po ziemi tworząc ciekawe kwiatowe rozety. Są to powojniki „Hakuree” i „Hanajima”. Oba ścinam co roku nisko przy ziemi na wysokość 5-10 cm. Powojniki bylinowe odbijają od korzeni całkiem tak jak bylina, a takie niskie cięcie powoduje rozrost bryły korzeniowej i wzmocnienie nowych pędów.
Cięcie clematisów to podstawa utrzymania roślin na długie lata w doskonałej kondycji. Nam zapewnia piękne widoki w postaci ogromnej ilości kwiatów a roślinom zdrowy wygląd i prawidłowy rozwuj. A więc do dzieła… sekator to teraz nieodłączny nasz atrybut przy pracy w ogrodzie.












Każdy twój wpis jest tak piękny jak twoje kwiaty dziękuję
PolubieniePolubienie
dzieki
PolubieniePolubione przez 1 osoba